praca zdalna
DLA LEKTORÓW,  KATEGORIE,  OD KUCHNI

Praca zdalna – plusy i minusy nauczania online

Właśnie minęło osiem miesięcy odkąd praca zdalna stała się moją rzeczywistością. Na początku pandemii większość lektorów ( i nie tylko) stanęła w obliczu podobnej decyzji i wiem jakie myśli mogą kłębić się w głowie osób, które rozważają taki krok. Postanowiłam więc podzielić się swoim subiektywnym spojrzeniem na temat nauczania online.

Zanim zaczniecie czytać o plusach i minusach pracy zdalnej chciałabym tylko dodać, że przed całym wirusowym zamieszaniem w ogóle nie byłam zwolenniczką nauczania przez internet. W świecie online czuję się nie najgorzej, jednak praca z użyciem kamerki w ogóle do mnie nie trafiała. Z oczywistych względów postanowiłam jednak podjąć wyzwanie i ku swojemu wielkiemu zaskoczeniem pokochałam to!

Zacznijmy więc od zalet pracy zdalnej. Pamiętajcie też, że wypowiadam się wyłącznie o doświadczeniu, jakie sama do tej pory mam czyli prowadzenie indywidualnych zajęć języka angielskiego z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi.

Wolność

To zdecydowanie pierwszy i najważniejszy element nauczania online. Czuję niesamowitą wolność jeśli chodzi o to, gdzie się znajduję. Na początku pierwszego lockdownu zdecydowałam się przeprowadzić na parę miesięcy poza miasto. Mogłam pooddychać świeżym powietrzem i pochodzić po nieuczęszczanym przez nikogo lesie. Żadne z moich zajęć na tym nie ucierpiały. Internet na wsi śmigał jak należy a ja w przerwach mogłam wyjść na leśny spacer i się zrelaksować. Ze względu na panującą niepewną sytuację na razie nie wykorzystałam możliwości pracy zdalnej na sto procent. Dobrze jest mieć jednak świadomość, że mogę zabrać komputer i prowadzić zajęcia praktycznie z każdego miejsca na ziemi. To bardzo wyzwalające uczucie.

Prywatność i swoboda

Odkąd tylko zaczęłam pracować w domu, uwielbiałam taki rodzaj pracy (więcej o pracy w domu przeczytasz tutaj). Niewątpliwie jednak miała ona swoje minusy a jednym z nich była właśnie ograniczona prywatność. Założyłam w mieszkaniu drzwi do wszystkich pomieszczeń żeby mój mąż po powrocie do domu czuł się swobodnie. Zależało mi jednak na tym, żeby każdy widoczny kąt wyglądał profesjonalnie i elegancko. A to przy mojej skłonności do perfekcjonizmu niejednokrotnie kończyło się zamiataniem korytarza w każdej przerwie czy ścieraniem kurzu z czarnego biurka co godzinę. Nie wspomnę już o normalnych domowych sprawach typu czekające na wyniesienie do piwnicy czy samochodu rzeczy, które lądowały w pokojach. Ja po prostu co godzinę czułam się tak jakbym za chwilę miała mieć gości ( w zasadzie tak było). Tyle że moi goście to płacący klienci więc o żadnym odpuszczaniu nie było mowy. Przynajmniej w mojej głowie. Dlatego też po rozpoczęciu nauczania zdalnego wrzuciłam na luz i teraz czuję się naprawdę jak w domu. Czasami w przedpokoju stoją rzeczy, czasami odkurzę raz na 4 dni. Zdarza się też, że na biurku poza zasięgiem kamerki stoją 2 kubki po herbacie a zza drugiej krawędzi patrzy na mnie maszyna do szycia. I to jest świetne.

Odległość nie ma znaczenia

Gdy wchodzisz w świat online, otwiera się przed Tobą wiele możliwości. Oczywiście można szukać pracy nawet na końcu świata. Na początek jednak wystarczy, że odezwie się do Ciebie ktoś z innego miasta. Dla mnie naprawdę niesamowite jest to, że mogę poznać osoby, których prawdopodobnie nigdy nie spotkałabym gdyby nie moja praca. Nieważne ile kilometrów nas dzieli, możemy zrobić zajęcia tam gdzie akurat się znajdujemy. Zdalne nauczanie eliminuje też odwoływanie zajęć. Gdy uczeń jest w delegacji często nadal możemy się połączyć i normalnie przeprowadzić lekcję. To samo dotyczy osób, które mieszkają na kilka domów (na wakacje, na zmianę u rodziców, itp.). Zdarzyło mi się też kilka razy prowadzić zajęcia gdy moi uczniowie byli w trasie. Jeśli ma się zaangażowane i chętne do pracy osoby to odległość nie stanowi żadnego problemu.

Kreatywność

Wiem, wiem: nie zależy to od rodzaju pracy. Mam jednak poczucie, że gdy w naszym życiu następuje nagła zmiana, doświadczamy pewnego przebudzenia. Budzimy się z rutyny i zwyczajów, które przez jakiś czas zdążyliśmy wypracować. Przynajmniej tak właśnie stało się w moim przypadku. Słyszałam głosy nauczycieli, którzy nie zmienili „absolutnie nic” w swoim nauczaniu poza tym, że teraz mówią do kamerki. I ok, jeśli czują się z tym dobrze to ja nie mam z tym problemu. Ja jednak nie lubię zbyt długo stać w miejscu i mam w sobie sporo pokory, która nakazuje mi przyglądać się temu jak pracuję. Dzięki zmianie trybu pracy na zdalny odkryłam sporo narzędzi do nauki, którymi wcześniej się nie posługiwałam. Czy uważam, że mój wcześniejszy sposób prowadzenia zajęć był zły. Absolutnie! Wyznaję też zasadę, że mniej znaczy więcej. Odkryłam jednak wiele przydatnych stron i narzędzi ułatwiających mi pracę oraz umilających ten niełatwy czas moim uczniom. Czy stałoby się tak gdybym nie zaczęła nauczać online? Nie wiem.

Bardziej eko?

Być może tym stwierdzeniem narażę się osobom, które mają większą wiedzę na temat tego, co jest bardziej ekologiczne: drukowanie ton papierów czy chodzący całe dnie laptop. Prawda jest niestety taka, że mój komputer był włączony cały czas nawet podczas zajęć w domu. Jeżeli jednak chodzi o ilość drukowanych materiałów, to spadła ona drastycznie. Uczniowie mają swoje podręczniki lub dostają wysłane strony/ karty pracy, ja podobnie. Nadal wykorzystuję na przykład karty obrazkowe w tradycyjnej drukowanej formie, ale mam ich tak dużo z poprzednich lat, że jeszcze długo nie będę potrzebowała nowych. Ogólnie rzecz biorąc, uwielbiam czuć papier pod palcami, ale staram się ograniczać do niezbędnych podręczników. Nie ukrywam też, że w rozstaniu się z kserówkami pomógł mi tablet graficzny, ale to już temat na inny wpis 😉

Nie tak kolorowo?

Przyszedł czas na wymienienie minusów. Zwrócę uwagę jedynie na trzy elementy, które potencjalnie mogłyby komuś przeszkadzać.

Złośliwość rzeczy martwych

Problemy techniczne podczas lekcji znane są nie od dzisiaj. Kiedyś był lęk przed zacinającą się płytą czy gasnącym światłem w sali albo obawa czy dopracowana w każdym szczególe prezentacja w ogóle otworzy się na szkolnym komputerze. W świecie online nie różni się to jakoś znacząco. Problem w tym, że jeśli masz słabe połączenie lub wyłączyli Ci prąd a działasz na wifi to zajęć po prostu nie da się zrobić. Dlatego właśnie kiepsko działający internet to dla mnie czynnik dyskwalifikujący zajęcia online. Cała reszta w stylu zacinające się od czasu do czasu strony z quizami czy złośliwy format nagrania, którego uczeń nie może odtworzyć w ogóle mnie nie przerażają. Jak to mówi mój mąż: „Życie”. A z życiem nie będę przecież walczyć, stresować się też nie ma sensu 😉

Relacje

Na początku pandemii Facebook pękał w szwach od postów nauczycieli, którzy nie wyobrażali sobie braku osobistego kontaktu z uczniami. W oczach wielu osób widzenie się przez kamerkę nigdy nie zastąpi prawdziwego kontaktu wzrokowego ani nie pozwoli zbudować silnej relacji. Póki co, ciężko mi ocenić czy będę miała podobne odczucia, ponieważ od czasu przejścia na pracę zdalną przybyło mi tylko kilka nowych osób, z którymi nigdy nie widziałam się na żywo. Nauczam je od paru miesięcy i uważam, że złapałyśmy świetny kontakt. Relacja nie jest tak silna jak z resztą uczniów, ale w mojej ocenie wynika to tylko i wyłącznie z tego, że krótko się znamy. Nie sądzę żeby brak siedzenia przy jednym stole negatywnie wpłynął na możliwość nawiązania bliższych relacji.

Dyscyplina

To chyba ostatni minus, który przychodzi mi na myśl. Wspominam o nim, ponieważ słyszę głosy wielu nauczycieli pracujących w szkołach publicznych lub nauczających grupy. Sama nie mam i nigdy (nawet nauczając grupy w szkole językowej ) nie miałam najmniejszego problemu z utrzymaniem dyscypliny w trakcie zajęć. Jestem jednak w stanie zrozumieć chaos, który może powstać w dwudziestokilkuosobowej grupie gdy część uczniów ma problemy techniczne, część tylko udaje niedziałający dźwięk lub kamerkę a jeszcze inni piszą test z rodzicami chowającymi się pod biurkiem. Jednocześnie chylę czoła wszystkim, którzy robią co w ich mocy żeby nauczyć czegoś rozbrykaną po drugiej stronie ekranu grupę 😉

Jak by to ładnie podsumować?

Nie szukałam, ale prawdopodobnie od kwietnia wpisów podobnych do mojego pojawiło się niemało. Chciałam jednak dodać swoje trzy grosze, ponieważ wiem jak trudna może być decyzja o zmianie. Wtedy liczy się każda opinia, spojrzenie na sprawę z każdej możliwej strony. Gdyby ktoś zapytał mnie co sądzę o pracy zdalnej i czy znając jej plusy i minusy podjęłabym taką samą decyzję (oczywiście gdyby nie zmusiła mnie do niej pandemia), z pełną świadomością odpowiedziałabym: Tak!

Żaden z wymienionych przeze mnie aspektów nie przeszkadza mi na tyle żebym chciała wrócić do tradycyjnych zajęć. Nie wiem co będę chciała robić za kilka lat. Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. I bardzo mi to odpowiada. Praca zdalna daje mi możliwość rozwoju, kopa do działania i szukania nowych rozwiązań oraz okazję do poznania ciekawych ludzi. Na ten moment nie zamieniłabym jej na żadną inną i polecam każdemu chociaż spróbować.

A jak Ty zapatrujesz się na pracę online? Stoisz przed taką decyzją? A może zmusiła Cię do niej sytuacja i nie możesz doczekać się powrotu do wcześniejszego stylu życia? Jestem bardzo ciekawa 🙂

Eunika 🙂